Były Szef Gabinetu Prezydenta RP Andrzeja Dudy, Marcin Mastalerek, wyraził swoje zaskoczenie i niezrozumienie decyzją prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego, o wzięciu udziału w warszawskim Marszu Niepodległości. Mastalerek, udzielając wywiadu w programie „Graffiti” w Święto Niepodległości, przyznał, że jest „zdziwiony” wyborem lidera największej partii opozycyjnej, kwestionując logikę jego obecności. Dodał, że wydarzenie to, będące „gigantycznym sukcesem”, zostało zorganizowane i skonsolidowane przez środowiska, które faktycznie się na nim zbudowały, a nie przez PiS, co stanowi oskarżenie wobec partii, która „nigdy nie potrafiło zorganizować czegoś na kształt Marszu Niepodległości”, a teraz „musi się podpinać”, informuje Noweinformacje.pl z powołaniem na Polsat News.

Zdaniem gościa Marcina Fijołka, fakt, że Jarosław Kaczyński, prowadzący intensywny spór medialny ze Sławomirem Mentzenem, „wprasza się” na Marsz Niepodległości, aż się prosi o to, aby prawicowi wyborcy na tym marszu mogli mu otwarcie powiedzieć, co myślą i jakie mają pretensje dotyczące ośmiu lat rządów PiS. Mastalerek ocenił pomysł udziału prezesa PiS w obchodach jako „tak głupi, że musiał to wymyślić chyba Jacek Kurski”. Doradzając Kaczyńskiemu, stwierdził, że „przyklejanie się do mniejszej partii, marszu, które organizuje mniejsze środowisko, nie pomoże panu”, i podsumował, że prezes Kaczyński pasuje do Marszu Niepodległości „jak pięść do nosa”, uznając jego obecność za „całkowicie niewiarygodną”.

W swojej opinii, Marcin Mastalerek wskazał, że PiS przez ostatnie osiem lat konsekwentnie „walczyło, żeby nie mieć żadnego koalicjanta”, ale po przegranych wyborach w 2023 r. lider ugrupowania ogłosił „radykalny zwrot”. Ocenił, że kiedy w wyborach prezydenckich ludzie zagłosowali przeciwko Donaldowi Tuskowi i Rafałowi Trzaskowskiemu, wydawało się, że to jest ten moment na rozpoczęcie marszu do władzy i znalezienie koalicjanta, jednak prezes Kaczyński „znowu zrobił zwrot przez rufę” i pracuje ciężko jako lider PiS, aby partia znów stała się ugrupowaniem, które „nie może mieć nigdy żadnego koalicjanta”. Mastalerek uważa, że Jarosław Kaczyński „prosi się o to, żeby usłyszał pretensje do swoich rządów”, wymieniając m.in. lockdowny w czasie pandemii, złe traktowanie środowisk narodowych oraz politykę podatkową. Stwierdził również, że Sławomir Mentzen jedynie odpowiada Kaczyńskiemu, zamiast go atakować. Ponadto, podsumował, że gdyby Jarosław Kaczyński zachowywał się w ostatniej kampanii prezydenckiej tak jak dzisiaj, Karol Nawrocki przegrałby, ponieważ wyborcy Konfederacji nie poszliby do wyborów.

Mastalerek skomentował również spór, jaki narasta na linii prezydent-rząd w sprawie nominacji oficerskich dla funkcjonariuszy służb specjalnych. Premier Donald Tusk zarzucił Karolowi Nawrockiemu zablokowanie awansów dla ponad 130 przyszłych oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Mastalerek ocenił tę sytuację jako „dalszy ciąg wojny prezydenta z polskim rządem”. Nawrocki i prezydent Andrzej Duda tłumaczyli swoją decyzję, ujawniając, że premier Tusk miał zakazać szefom służb spotykania się z Prezydentem RP. Były szef Gabinetu Prezydenta Dudy uznał za „patologię”, że szefowie służb mają zakaz przychodzenia do prezydenta, który jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i ma konstytucyjne kompetencje w sprawach wewnętrznych i zagranicznych. Mastalerek wyraził nadzieję, że w Święto Niepodległości „przyjdzie jakaś refleksja w rządzie i będzie normalna współpraca z prezydentem”, podkreślając, że to „rząd nie chce dogadać się z prezydentem”, ponieważ „mu się to nie opłaca”. Dodał, że Donald Tusk jest „zakładnikiem” swojej „politycznej sekty na Twitterze ‘wściekli razem’”.

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Zohran Mamdani triumfuje w wyborach na burmistrza Nowego Jorku.

Udostępnij to: