Niemiecka prokuratura formalnie zatwierdziła decyzję sądu w Hamburgu, otwierając drogę do ekstradycji Patryka M., znanego jako „Wielki Bu”. Mężczyzna najprawdopodobniej zostanie przekazany polskim służbom w czwartek. W oczekiwaniu na transport, Patryk M. został przetransportowany z Hamburga do zakładu karnego w okolicach Rostocku, gdzie przebywa od września, informuje Noweinformacje.pl z powołaniem się na rmf24.
Decyzja o przekazaniu Polsce została zatwierdzona zarówno przez prokuraturę generalną, jak i przez sąd w Hamburgu, który podjął decyzję o ekstradycji w ubiegłym tygodniu. Adwokat Gregor P. Jezierski przekazał w środę Polskiej Agencji Prasowej (PAP), że wnioski obrony zostały odrzucone i nie będą podejmowane żadne dalsze działania w tej sprawie. Przekazanie Patryka M. miało być utrudnione przez złożony przez niego w Niemczech wniosek o azyl polityczny, jednak prokuratura w Hamburgu poinformowała PAP, że „trwające postępowanie azylowe nie stanowi co do zasady przeszkody w wydaniu osoby ściganej do Polski”. Według nieoficjalnych źródeł PAP zbliżonych do prokuratury, Patryk M. ma trafić do Lublina.
Patryk M. został zatrzymany 12 września na lotnisku w Hamburgu, skąd, zgodnie z ówczesnymi informacjami policji, zamierzał udać się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mężczyzna był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania w związku ze śledztwem prowadzonym przez Prokuraturę Krajową w Lublinie. Śledztwo dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem i handlem narkotykami.
Zarzuty, które ma usłyszeć Patryk M., dotyczą między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, która działała w latach 2017–2018 w Polsce, Holandii i Hiszpanii. Celem grupy była produkcja, przywóz, nabywanie oraz wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych, w tym kokainy, amfetaminy, haszyszu i mefedronu. Ponadto Patrykowi M. ma zostać postawiony zarzut kradzieży z włamaniem do samochodu i przerobienia jego oznaczeń identyfikacyjnych.
M. jest również znany z udziału w galach typu freak-fight MMA. Kontrowersje wzbudziło jego zdjęcie z maja 2024 roku, zrobione w Biurze Edukacji Narodowej IPN z ówczesnym prezesem Instytutu, a obecnie prezydentem RP, Karolem Nawrockim. M. opublikował zdjęcie w mediach społecznościowych z komentarzem: "Ciężko było nie skorzystać z zaproszenia, więc skoro i tak byłem w stolicy, wpadłem zobaczyć, jak się Karolowi szefuje w tej instytucji". Później opublikował też inne zdjęcie z Nawrockim przy stoliku w kawiarni. W czasie kampanii prezydenckiej media i politycy krytykowali Nawrockiego za kontakty z M., którego określano jako „członka gangu sutenerów”. Nawrocki, pasjonat boksu, wyjaśniał jesienią ubiegłego roku w "Rzeczpospolitej", że poznał M. kilkanaście lat wcześniej na sali bokserskiej, walcząc z nim w sportowej formule. Dodał, że nie widział go przez wiele lat i nie miał pojęcia o jego sprawach kryminalnych. Na platformie X Nawrocki zaznaczył, że szanuje swoich przeciwników z ringu za podjęcie walki, ale nie odpowiada za ich życie pozasportowe.
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Zohran Mamdani triumfuje w wyborach na burmistrza Nowego Jorku.






