Amerykański 28-punktowy plan pokojowy, mający na celu zakończenie konfliktu na Ukrainie, wywołał poważne zaniepokojenie wśród polskich ekspertów wojskowych, zwłaszcza ze względu na zapisy dotyczące Polski i drakońskie warunki dla Kijowa. W ramach proponowanych ustaleń Kijów miałby zrzec się członkostwa w NATO, zgodzić się na ograniczenie liczebności własnych sił zbrojnych oraz przekazać Rosji część terytorium, w tym Krym, obwody ługański i doniecki, a także częściowo chersoński i zaporoski. Szczególne kontrowersje wzbudza dziewiąty punkt planu, mówiący, że „europejskie myśliwce będą stacjonować w Polsce”, donosi Noweinformacje.pl z powołaniem się na Onet.

Pułkownik Piotr Lewandowski, polski wojskowy analityk, w rozmowie z Onetem komentuje, że ten zapis jest „całkowicie niezrozumiały i bardzo niepokojący”. Zwraca uwagę, że lotnictwo NATO stacjonuje już w Polsce, a plany Sojuszu przewidują obecność sił powietrznych na całej wschodniej flance. „Dlaczego w tym planie nie napisano: 'w Polsce, Łotwie, Litwie, Estonii, Rumunii'? Może to jest plan ograniczenia obecności NATO na flance wschodniej? To jest sprawa absolutnie krytyczna i bardzo niebezpieczny sygnał dla państw bałtyckich” – denerwuje się płk Lewandowski.

Polski ekspert ironizuje, że z perspektywy biznesowej jest to „świetny plan” dla Amerykanów, którzy zarobią miliardy na pośrednictwie oraz na kontraktach przy odbudowie Ukrainy i otrzymywanym wynagrodzeniu za gwarancje bezpieczeństwa.

Dla Ukrainy szczególnie trudnym, choć „brutalnym, ale niestety prawdziwym” faktem, jest konieczność akceptacji utraty terenów na rzecz Rosji. Płk Lewandowski uważa, że biorąc pod uwagę duże straty i cofanie się wojsk ukraińskich, Kijów nie jest obecnie w pozycji negocjacyjnej, która pozwalałaby na odrzucenie pewnych ustaleń. Podkreśla, że obowiązek rządzących to dbanie o życie własnych ludzi, a obecne poświęcanie życia żołnierzy nie poprawi sytuacji militarnej Ukrainy. Sugeruje, że jeśli Ukraina opiera się tylko na rozwiązaniu militarnym, „funkcjonuje w jakiejś bańce iluzji”.

Ujawniony plan zakłada również, że liczebność sił zbrojnych Ukrainy zostanie ograniczona do 600 tys. żołnierzy. Pułkownik Lewandowski jest oburzony, że brakuje jakiegokolwiek słowa o ograniczeniu potencjału militarnego Federacji Rosyjskiej. „Proszę zobaczyć, mamy agresora, który może dowolnie rozbudowywać swoje siły zbrojne. I mamy ofiarę agresji, która ma liczebność swoich sił zbrojnych ograniczyć” – podkreśla. Dodaje, że to podejście „wiele mówi o polityce Waszyngtonu i postrzeganiu przez Trumpa tego konfliktu”, sugerując, że prezydent Rosji Władimir Putin nadal ewidentnie mu imponuje.

Kolejnym kluczowym dla Rosji zapisem jest wykluczenie Ukrainy z NATO, gdyż Rosjanie postrzegają Sojusz jako strukturę agresywną, a nie obronną. Polskiego wojskowego dziwi również 20. punkt planu, który zakłada, że „oba kraje zobowiązują się do wdrażania programów edukacyjnych w szkołach i w społeczeństwie, których celem jest promowanie zrozumienia i tolerancji wobec różnych kultur oraz eliminowanie rasizmu i uprzedzeń”. Płk Lewandowski ironicznie nazywa ten zapis „czarnym humorem”, wskazując, że Rosja obecnie tworzy ośrodki paramilitarne na terenach okupowanych Ukrainy, prowadzone przez dezerterów z armii ukraińskiej, którzy szkolą ukraińską młodzież.

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Jak USA i Ukraina uzgodniły harmonogram planu pokojowego i co oznacza to dla wojny.

Udostępnij to: