Nowe automatyczne metody kontroli parkowania przy popularnych sieciach handlowych, takich jak Lidl, Biedronka, Aldi i Action, stają się coraz bardziej rygorystyczne na terenie całej Polski. Klienci, którzy parkują pojazdy w celu zrobienia szybkich zakupów, ryzykują wysokie kary finansowe, jeśli zignorują obowiązek pobrania bezpłatnego biletu z parkomatu i umieszczenia go za szybą – zasada ta obowiązuje nawet w przypadku krótkich postojów. Standardowo, supermarkety oferują klientom od 60 do 90 minut bezpłatnego postoju, jednak brak widocznego biletu jest traktowany jako naruszenie regulaminu, co skutkuje naliczeniem dodatkowej opłaty. Tego typu sytuacje są coraz częstsze, o czym przekonała się między innymi Pani Katarzyna z Łodzi, która po zaledwie pięciu minutach postoju pod sklepem Aldi przy ul. Łagiewnickiej znalazła za wycieraczką wezwanie do zapłaty w wysokości 95 złotych, informuje Noweinformacje.pl z powołaniem na in poland.
Problem naruszeń staje się na tyle poważny, że kontrolerzy pracują bardzo sprawnie, często obserwując parkingi z zaparkowanych samochodów, śledząc, kto udaje się bezpośrednio do sklepu z pominięciem parkomatu. W efekcie, wezwania do zapłaty są wystawiane już po 5–10 minutach postoju. Dokumenty te, choć wyglądem przypominają urzędowe mandaty i sugerują możliwość "ściągnięcia nieopłaconej opłaty dodatkowej na podstawie danych z CEPiK", w rzeczywistości nie są oficjalnymi karami nałożonymi przez służby państwowe. Prawnik Karol Chojda z Wrocławia radzi klientom, by nie reagowali na takie kartki i po prostu je wyrzucili, podkreślając, że nie jest to ani mandat policyjny, ani postanowienie organów władzy. Eksperci zalecają, aby w przypadku takich powiadomień czekać na ewentualne skierowanie sprawy do sądu i nie nawiązywać kontaktu z firmą parkingową.
W sądzie to firma zarządzająca parkingiem ma obowiązek udowodnić, że to konkretna osoba kierująca pojazdem zawarła z nią umowę i naruszyła jej warunki, a nie tylko fakt, że jest właścicielem samochodu. Prawnik Chojda wskazuje, że najskuteczniejsza linia obrony polega na stwierdzeniu: „Nie parkowałem tam, nie zawierałem żadnej umowy i nie wiem, o co chodzi,” co wielokrotnie potwierdziło się w praktyce sądowej. Próba składania reklamacji do operatora, którą rozważała między innymi Pani Katarzyna, dołączając paragon ze sklepu Aldi, jest uznawana przez prawników za najgorsze możliwe rozwiązanie. Jest to bowiem de facto samouznanie, kto dokładnie kierował pojazdem, a dane takie jak adres e-mail czy widoczne na paragonie ostatnie cyfry karty bankowej mogą posłużyć jako dowód w postępowaniu sądowym. Z tego powodu wewnętrzne regulacje między właścicielami terenu a operatorami niemal wykluczają pozytywne rozpatrzenie takich skarg.
Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wpływa coraz więcej zażaleń dotyczących kontrowersyjnych działań kontrolerów. Wśród zgłaszanych nieprawidłowości są przypadki, gdy kierowca zdążył pobrać bilet i wracał do auta, ale opłata dodatkowa już znajdowała się za wycieraczką, a czas między pobraniem biletu a wystawieniem "opłaty" wynosił zaledwie 46 sekund, jak opisał jeden z klientów Biedronki. Kwoty te mogą sięgać nawet 600 złotych. Nowym niepokojącym zjawiskiem jest również pojawienie się fałszywych wezwań do zapłaty, stworzonych przez oszustów z kodami QR prowadzącymi do fałszywych stron płatności. Najbardziej radykalnym krokiem jest wprowadzany we Wrocławiu przez Biedronkę nowy, w pełni automatyczny mechanizm, w którym kamery rejestrują czas wjazdu i wyjazdu, a operator nalicza opłatę automatycznie przy przekroczeniu bezpłatnego czasu. W tym nowym systemie taryfy wynoszą 150 złotych za pierwszą dobę i 200 złotych za każdą kolejną, z maksymalną kwotą do 3500 złotych, co budzi obawy ze względu na brak czynnika ludzkiego w procesie decyzyjnym.
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Korekty MSWiA: Czy znikające miejscowości na Podlasiu oznaczają koniec dla Twojej gminy


