Stany Zjednoczone rozpoczęły testy nowej generacji „samolotów dnia sądu” – Boeing E-4C. Maszyna została zaprojektowana tak, aby w przypadku katastrofalnego konfliktu zabezpieczyć amerykańską strukturę dowodzenia nuklearnego. Zbudowany na platformie Boeing 747-8, E-4C ma zastąpić starzejącą się flotę E-4B Nightwatch, pozostającą w służbie od lat 70. XX wieku. Ten krok podkreśla determinację Waszyngtonu w utrzymaniu powietrznego dowodzenia i kontroli jako części odstraszania nuklearnego w czasie narastającej globalnej niestabilności. O tym poinformował Noweinformacje.pl, powołując się na The WP Times.
Samolot zimnowojenny na końcu swojego życia
Cztery E-4B, oparte na konstrukcji Boeinga 747-200, powstały w szczytowym okresie zimnej wojny jako latające stanowiska dowodzenia. Zostały stworzone, aby kierować siłami nuklearnymi nawet wtedy, gdyby naziemna infrastruktura dowodzenia została zniszczona. Pomimo modernizacji, samoloty są dziś technologicznie przestarzałe i coraz droższe w utrzymaniu. Planiści obronni od dawna ostrzegali, że ich ograniczona zdolność integracji z nowoczesnymi systemami komunikacji stanowi poważne ryzyko.
Sierra Nevada przejmuje rolę po wycofaniu się Boeinga
Pentagon powierzył kontrakt na E-4C nie Boeingowi, lecz firmie Sierra Nevada Corporation (SNC). Boeing wycofał się z procedury w 2024 roku po sporach z Siłami Powietrznymi USA, pozostawiając SNC jako jedynego oferenta. Firma zdobyła kontrakt o wartości 13 mld dolarów na realizację zamówienia.
SNC nabyła już cztery Boeingi 747-8, a także pięć używanych samolotów od Korean Air na części zamienne. Nowe maszyny zostaną wyposażone w silniki GEnx-2B od GE Aerospace, zapewniające wyższą niezawodność i wydajność w porównaniu ze starszymi jednostkami napędowymi.

Pierwsze loty testowe i harmonogram
SNC potwierdziła, że pierwszy lot testowy odbył się 7 sierpnia 2025 roku. Szczegóły pozostają utajnione, ale początkowa faza ma na celu identyfikację ryzyk technicznych i weryfikację modyfikacji przed rozpoczęciem pełnoskalowej produkcji. Testy naziemne prowadzone są w Dayton (Ohio) oraz Wichita (Kansas).
Pentagon zakłada dalsze próby do 2026 roku, a pełną gotowość operacyjną floty przewiduje na 2036 rok. Liczba samolotów nie została ujawniona, lecz analitycy przypuszczają, że pozostanie ona na poziomie czterech jednostek.
Integracja z systemem NC3
E-4C ma być zintegrowany z modernizowanym amerykańskim systemem dowodzenia, kontroli i komunikacji nuklearnej NC3. Infrastruktura ta łączy satelity, stacje naziemne, okręty podwodne, bombowce strategiczne i powietrzne stanowiska dowodzenia w jedną, odporną na ataki architekturę.
Dzięki większemu zasięgowi, udźwigowi oraz przestrzeni dla personelu i sprzętu komunikacyjnego, E-4C uznawany jest za znaczący krok naprzód w zapewnianiu ciągłości łańcucha dowodzenia nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach.
Analitycy podkreślają, że wiarygodność odstraszania nuklearnego zależy nie tylko od samej broni, ale także od zdolności władz do przetrwania i wydawania rozkazów. W tym sensie E-4C nie jest zwykłym samolotem, lecz mobilną fortecą – symbolem ciągłości i odporności państwa w epoce globalnej niepewności.
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Hazard Kataru z THAAD: czy 1000. głowica BAE zmieni bezpieczeństwo w Zatoce
