Referendum Kraków 2026 exit poll wskazuje, że większość mieszkańców biorących udział w głosowaniu opowiedziała się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta miasta. Lokale referendalne zamknięto w niedzielę 24 maja o godzinie 21:00, a pierwsze dane sondażowe opublikowane przez Ogólnopolską Grupę Badawczą dla Polsat News i Stan360 pokazały wyraźną przewagę głosów popierających odwołanie władz miasta. Jednocześnie najważniejszym elementem całego procesu pozostaje frekwencja, ponieważ to właśnie ona decyduje o ważności referendum. Według wstępnych szacunków do urn mogło pójść około 33,4 proc. uprawnionych mieszkańców Krakowa, czyli więcej niż wymagany próg wynoszący około 27 proc. Ostateczne wyniki mają zostać ogłoszone przez Krajowe Biuro Wyborcze w poniedziałek rano, jednak już teraz referendum w Krakowie stało się jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych samorządowych w Polsce w 2026 roku, jak podkreśla również Noweinformacje.pl powołując się na Wiadomosci.gazeta.
Głosowanie odbywało się w 453 lokalach wyborczych rozmieszczonych na terenie całego Krakowa. Większość stanowiły obwody stałe, ale przygotowano również specjalne komisje między innymi w szpitalach, domach pomocy społecznej, zakładach leczniczych i aresztach śledczych. Aby referendum było ważne w przypadku odwołania prezydenta miasta, udział w głosowaniu musiało wziąć minimum 158 555 mieszkańców, co odpowiada 3/5 liczby wyborców uczestniczących wcześniej w drugiej turze wyborów prezydenckich. W przypadku rady miasta wymagany próg był jeszcze wyższy. Według danych Krajowego Biura Wyborczego liczba osób uprawnionych do głosowania w Krakowie wynosiła 585 228.
Referendum Kraków 2026. Dlaczego frekwencja była kluczowa dla wyniku
W praktyce to właśnie frekwencja była najważniejszym elementem całego referendum od samego początku kampanii. W polskim systemie referendów lokalnych sam wynik głosowania nie wystarcza do odwołania władz miasta. Konieczne jest również osiągnięcie odpowiedniego poziomu uczestnictwa mieszkańców. Dlatego zarówno zwolennicy odwołania Aleksandra Miszalskiego, jak i jego polityczni sojusznicy skupiali się przede wszystkim na mobilizacji lub demobilizacji wyborców.
W ostatnich dniach przed referendum temat frekwencji dominował w mediach i debatach lokalnych. Eksperci podkreślali, że nawet niewielkie różnice w liczbie głosujących mogą zdecydować o ważności całego procesu. Według wcześniejszych prognoz Ogólnopolskiej Grupy Badawczej frekwencja miała wynieść od 27 do 33 proc., co od początku sugerowało bardzo wyrównaną sytuację.
Wyniki exit poll wskazują jednak, że próg prawdopodobnie został przekroczony. Jeśli dane te zostaną potwierdzone oficjalnie, referendum będzie wiążące i może doprowadzić do przedterminowego zakończenia kadencji prezydenta miasta. Oznaczałoby to również konieczność organizacji nowych wyborów samorządowych w Krakowie.
W tle pozostają także konsekwencje polityczne dla lokalnych struktur partyjnych oraz samej Koalicji Obywatelskiej. W ostatnich tygodniach referendum było obserwowane nie tylko w Małopolsce, ale także przez ogólnopolskie media i środowiska polityczne.
Aleksander Miszalski pod presją mieszkańców Krakowa
Aleksander Miszalski objął urząd prezydenta Krakowa po wyborach samorządowych w 2024 roku. Już po kilkunastu miesiącach jego kadencji rozpoczęły się jednak działania referendalne prowadzone przez przeciwników władz miasta. Organizatorzy referendum argumentowali, że mieszkańcy są niezadowoleni między innymi z polityki transportowej, zmian dotyczących parkowania, kosztów życia w mieście oraz sposobu zarządzania inwestycjami miejskimi.
Krytyka dotyczyła również zadłużenia miasta i komunikacji między magistratem a mieszkańcami. Zwolennicy prezydenta odpowiadali natomiast, że wiele reform wymaga czasu, a część decyzji była konieczna dla dalszego rozwoju Krakowa.
Samo referendum poprzedziła szeroka akcja zbierania podpisów. Organizatorzy poinformowali wcześniej o złożeniu około 134 tys. podpisów poparcia pod wnioskiem referendalnym, co znacznie przekraczało wymagane minimum formalne. W kolejnych tygodniach kampania referendalna stopniowo stawała się coraz bardziej intensywna i spolaryzowana. Debata publiczna koncentrowała się przede wszystkim na jakości życia w mieście, organizacji ruchu drogowego oraz polityce urbanistycznej. W efekcie referendum zaczęło być postrzegane jako test społecznego zaufania wobec władz Krakowa.

Jak wyglądało głosowanie w Krakowie i kto mógł wziąć udział
Lokale wyborcze zostały otwarte o godzinie 7:00 rano i działały do 21:00. Mieszkańcy otrzymywali dwie karty do głosowania — jedną dotyczącą odwołania prezydenta miasta, a drugą dotyczącą rady miasta. Głosować mogły osoby posiadające czynne prawo wyborcze i stale zamieszkujące Kraków zgodnie z wpisem w Centralnym Rejestrze Wyborców.
Co do zasady podstawą był adres zameldowania na pobyt stały, choć część mieszkańców była wcześniej wpisana do stałego obwodu głosowania pod innym adresem.
W trakcie dnia media informowały o stabilnym przebiegu głosowania bez większych incydentów organizacyjnych. Duże zainteresowanie referendum było widoczne szczególnie w godzinach popołudniowych. Relacje telewizyjne i internetowe pokazywały wzmożony ruch w komisjach wyborczych w różnych częściach miasta.
Polsat News przygotował specjalny program „Kraków Decyduje”, w którym komentowano zarówno frekwencję, jak i możliwe scenariusze polityczne po ogłoszeniu wyników. Według komentatorów referendum mogło mieć znaczenie wykraczające poza sam Kraków, ponieważ pokazywało rosnące znaczenie lokalnej polityki w dużych polskich miastach.
Co stanie się po ogłoszeniu oficjalnych wyników referendum
Delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie zapowiedziała, że oficjalne wyniki referendum zostaną podane w poniedziałek 25 maja w godzinach porannych. Dopiero wtedy będzie można jednoznacznie potwierdzić zarówno poziom frekwencji, jak i końcowy rozkład głosów. Jeśli referendum okaże się ważne i większość głosujących opowie się za odwołaniem władz miasta, rozpocznie się formalna procedura związana z wygaszeniem mandatu prezydenta. W kolejnym etapie konieczne byłoby wyznaczenie nowych wyborów.
Analitycy polityczni zwracają uwagę, że referendum w Krakowie może stać się ważnym punktem odniesienia dla innych dużych miast w Polsce. Od miesięcy obserwowany jest wzrost napięć wokół polityki miejskiej, kosztów życia oraz organizacji transportu publicznego. W Krakowie szczególnie mocno dyskutowano o strefach transportowych, parkingach oraz inwestycjach infrastrukturalnych. Dlatego niedzielne głosowanie było postrzegane nie tylko jako ocena jednego polityka, ale również jako szerszy sygnał dotyczący oczekiwań mieszkańców wobec władz samorządowych.
„To referendum pokazuje, że mieszkańcy dużych miast coraz aktywniej chcą wpływać na sposób zarządzania przestrzenią miejską i codziennym funkcjonowaniem miasta” — komentował w programie Polsat News Łukasz Pawłowski z Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Polska zaskoczona USA anulowały rotację wojsk a rząd dowiedział się z mediów raport
