Lider kultowej grupy rockowej T.Love, Muniek Staszczyk, w szczerej rozmowie z Piotrem Witwickim odniósł się do ostatnich zmian personalnych w zespole oraz podzielił się refleksjami na temat wiary. Artysta potwierdził, że zakończenie współpracy z Sidneyem Polakiem, który grał w zespole przez 35 lat, oraz Janem Benedekiem, współtwórcą największych hitów grupy, było dla niego decyzją niezwykle bolesną, lecz konieczną dla dalszego funkcjonowania formacji. Staszczyk wyjaśnił, że mimo ogromnego talentu obu muzyków, w zespole nie może występować zbyt wielu liderów jednocześnie, a trudne relacje między członkami grupy wymagały radykalnych kroków. Muzyk przyznał, że informację o rozstaniu przekazał współpracownikom drogą SMS-ową po długim okresie narastających napięć wewnętrznych. O tym pisze Noweinformacje.pl, powołując się na polsatnews.

W wywiadzie piosenkarz podkreślił również swoje silne przywiązanie do tradycji katolickiej, zaznaczając, że Boże Narodzenie jest dla niego najważniejszym czasem w roku. Muniek Staszczyk wspominał, że w przeszłości święta kojarzyły mu się z wieloma wigiliami – od tych rodzinnych, stanowiących 70 procent czasu, po spotkania w gronie muzyków, w warszawskich klubach czy pubach. Artysta wyraźnie odciął się od zachodnioeuropejskiego określenia „happy season”, podkreślając religijny charakter tych dni. Pomimo żalu, jaki publicznie wyrażał Sidney Polak, lider T.Love zadeklarował, że jako chrześcijanin wciąż żywi do byłych kolegów głębokie uczucie i życzy im wszystkiego dobrego, tłumacząc, że przedkładanie dobra całego zespołu nad indywidualne relacje jest nieodłącznym elementem profesjonalnej drogi muzycznej.

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Polska poderwała myśliwce w Boże Narodzenie po wykryciu rosyjskiego samolotu rozpoznawczego

Udostępnij to: