Były prezes Orlenu i obecny europoseł Prawa i Sprawiedliwości, Daniel Obajtek, odniósł się we wtorek do okoliczności zawarcia przez państwowy koncern paliwowy dwóch umów na usługi detektywistyczne z firmą przez niego wskazaną. Przypomnijmy, że w związku z tą sprawą Parlament Europejski uchylił mu immunitet europoselski w październiku bieżącego roku, a Prokuratura Regionalna w Warszawie wezwała go na przesłuchanie na środę, 12 listopada. Wniosek o uchylenie immunitetu skierował do PE poprzedni minister sprawiedliwości i prokurator generalny, Adam Bodnar. Z ustaleń śledczych wynika, że wspomniana firma wcześniej zajmowała się osobistą ochroną majątku i bezpieczeństwa samego Obajtka, donosiNoweinformacje.pl z powołaniem na polskieradio24.

Odnosząc się do kwestii tychże usług detektywistycznych w rozmowie z Polsat News we wtorek, Daniel Obajtek stwierdził, że spółka miała "pełne prawo" do wynajęcia tego typu podmiotu. Były prezes Orlenu podkreślił, iż jest to "normalna rzecz", gdy "robiliśmy strategiczne połączenia, w momencie, kiedy odrywaliśmy się od ropy rosyjskiej, od gazu rosyjskiego, w momencie, kiedy nagrywano mnie w gabinecie, w momencie, kiedy wyciekały wrażliwe dane ze spółki". Obajtek zaznaczył, że jeśli spółka ma jakiekolwiek roszczenia, powinna dochodzić ich na drodze powództwa cywilnego, a nie "wykorzystywać politycznie prokuraturę", dodając, że Orlen jest spółką akcyjną. Zapytany, czy stawi się w piątek na wezwanie prokuratury, uchylił się od odpowiedzi, mówiąc: „Będzie to niespodzianką (…). Proszę jutro oglądać, zobaczycie państwo jutro”. Dodał jednak, że nigdy „nie był tchórzem” i zawsze postąpi "zgodnie z jego wewnętrznym sumieniem", stawiając się na każde wezwanie instytucji państwowych.

Prokuratura Regionalna w Warszawie, jak informowała rzeczniczka Prokuratury Generalnej prok. Anna Adamiak w grudniu zeszłego roku (w momencie kierowania wniosku o immunitet do PE), prowadzi sprawę niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za sprawy majątkowe i działalność gospodarczą Orlenu. Rzeczniczka przekazała, że zebrano materiał dowodowy, w tym zeznania, dokumentację, umowy, faktury VAT, uzasadniający podejrzenie popełnienia przez Daniela Obajtka przestępstwa wyrządzenia szkody w obrocie gospodarczym w ramach sprawstwa polecającego. Anna Adamiak wyjaśniła, że działanie Obajtka, pełniącego funkcję prezesa, miało polegać na wykorzystaniu zależności służbowej dyrektora Biura Kontroli i Bezpieczeństwa Zbigniewa L. i poleceniu mu zawarcia dwóch umów na łączną kwotę 393,6 tys. zł. Umowy miały dotyczyć identyfikacji nieuczciwej konkurencji wobec Orlenu. Jednak prokuratura twierdzi, że umowy te „miały służyć realizacji prywatnego interesu polecającego Daniela Obajtka i nie miały znaczenia ekonomicznego oraz nie dotyczyły bezpieczeństwa fizycznego i gospodarczego spółki”. Według prokuratury służyły one gromadzeniu informacji na temat majątku, danych osobowych i życia prywatnego polityków opozycji parlamentarnej, co stanowiło nadużycie uprawnień w zarządzaniu mieniem spółki.

W najnowszych doniesieniach, Radio Zet poinformowało w poniedziałek, że w raportach detektywów opłacanych przez Orlen jeden z nich miał przedstawiać Marcina Kierwińskiego jako osobę kierującą grupą odpowiedzialną za ataki medialne na Daniela Obajtka. Według tych źródeł, Orlen miał zapłacić za usługi detektywa "dwa razy po 196 tysięcy złotych". Marcin Kierwiński (szef MSWiA) skomentował te rewelacje na platformie X, stwierdzając: "Nawet Orlen wykorzystywali do zbierania haków na oponentów politycznych. Czemu Kaczyński broni Obajtka? Bo tak naprawdę broni siebie i swojego partyjnego DNA, w którym zapisana jest chęć do nielegalnego inwigilowania oponentów politycznych".

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Udział Kaczyńskiego w Marszu Niepodległości to "pięść do nosa" – ostro komentuje Mastalerek.

Udostępnij to: