Serbia pod rządami prezydenta Aleksandara Vučića od wielu miesięcy przeżywa największe protesty od dziesięcioleci. Na ulice Belgradu i innych miast wychodzą dziesiątki tysięcy ludzi, domagając się niższych cen, większej przejrzystości w życiu publicznym i przedterminowych wyborów. Fala niezadowolenia rozpoczęła się pod koniec 2024 roku po katastrofie budowlanej w Nowym Sadzie, w której zginęło 16 osób, a szybko przerodziła się w ruch ogólnonarodowy przeciwko korupcji, rosnącej inflacji i malejącej sile nabywczej społeczeństwa.
Latem 2025 roku sytuacja osiągnęła punkt krytyczny: w Belgradzie doszło do gwałtownych starć demonstrantów z policją, biura partii rządzącej zostały zaatakowane, setki osób aresztowano. Prezydent Aleksandar Vučić mówił o „terrorystycznym zagrożeniu” i groził twardą odpowiedzią, jednak nie zdecydował się na wprowadzenie stanu wyjątkowego. O tym pisze Noweinformacje.pl, powołując się na Novinite.
Pod rosnącą presją społeczną Vučić 25 sierpnia 2025 roku ogłosił pakiet antykryzysowy, którego celem ma być złagodzenie skutków inflacji i wsparcie najuboższych. Wśród zapowiedzianych rozwiązań znalazły się limity marż dla niemal trzech tysięcy podstawowych produktów, które nie będą mogły przekroczyć 20 procent, a także ograniczenie oprocentowania kredytów konsumpcyjnych do poziomu 7,5 procent. Dodatkowo banki zostaną zobowiązane do obniżenia oprocentowania kredytów hipotecznych o 0,5 punktu procentowego, a gospodarstwa domowe o niskich dochodach skorzystają z tańszych taryf na prąd i ogrzewanie. Rząd zapowiedział także około piętnastoprocentową obniżkę cen w 23 kategoriach towarów oraz ochronę mieszkań do 60 metrów kwadratowych przed przejęciem lub licytacją.
Pierwsze elementy pakietu mają wejść w życie już 1 września, a w połowie miesiąca planowane jest ogłoszenie drugiej części programu, dotyczącej redukcji wydatków państwa. Według Vučića nowe regulacje mają pobudzić konsumpcję wewnętrzną i ustabilizować sytuację gospodarczą kraju.
Opozycja pozostaje sceptyczna i ocenia, że działania prezydenta są jedynie próbą chwilowego uspokojenia nastrojów społecznych. Część ekonomistów ostrzega, że wprowadzanie limitów cenowych bez skutecznego mechanizmu kontroli może prowadzić do braków towarów, a narzucenie bankom niższych stóp procentowych bez rekompensaty grozi zaburzeniem stabilności sektora finansowego. Zwolennicy rządu podkreślają jednak, że środki te są konieczne, by zapobiec dalszej eskalacji niezadowolenia i wesprzeć najbardziej dotknięte kryzysem grupy społeczne.
Dla obywateli decyzja Vučića może oznaczać krótkoterminową ulgę – tańsze zakupy, niższe raty kredytowe i mniejsze rachunki za energię. Ostateczny efekt będzie jednak zależeć od tego, czy władze skutecznie wdrożą zapowiedziane regulacje i czy uda się zahamować inflację, która w ostatnich miesiącach stała się głównym źródłem społecznych napięć.
Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Polski i ze świata: codziennie czytaj przydatne i aktualne informacje, takie jak ta: Czy Ukraina otrzymała samoloty ASC 890 od Szwecji: szczegóły porozumienia
